Wysoka!
Pieniny kojarzyły mi się zawsze z Trzema Koronami i Sokolicą, a tu takie zaskoczenie, że najwyższym szczytem jest Wysoka;)
Wymarsz zaczęliśmy u wrót Wąwozu Homole, gdzie zielony szlak wskazywał 1:45 godz wędrówki.
Wąwóz Homole przemierzaliśmy już drugi raz i drugi raz zimową porą. Pierwszy raz to był krótki spacer Wąwozem z zejściem do Jaworek, tym razem planowaliśmy dojść, aż do Palenicy w Szczawnicy.
Pogoda iście zimowa – dużo śniegu, duży mróz, ale i duże słoneczko. Było pięknie więc szło się całkiem przyjemnie. Początkowo dość płasko, ale już od bazy namiotowej pod Wysoką zaczęło się strome i śliskie podejście.
Kiedy dotarliśmy na rozwidlenie Wysoka – Szafranówka wydawało się, że szczyt jest już na wyciągnięcie ręki, ale nic bardziej mylnego. Do pokonania jest jeszcze kilka platform i schodów. Kiedy już szlak dobiega końca i staniemy na szczycie widok wynagradza trudy wspinaczki, przy ładnej pogodzie można dostrzec w oddali Tatry. Nam się udało, chociaż zdjęcia nigdy nie uchwycą tego tak dobrze.
Wysoka nie jest chyba popularnym szczytem, Pieniny są znane jednak głównie z Trzech Koron i Sokolicy, co jest dużym plusem – szlak był praktycznie pusty, minęliśmy może w sumie z 10 osób. Pewnie na takie pustki miała wpływ też pora roku (zimą nie każdy lubi chodzić po górach) i pogoda (mróz i sporo śniegu).
Sam szczyt to taka platforma, z której rozciąga się szeroka panorama. Dla zdobywających Koronę Gór Polski jest skrzyneczka z pieczątką.
Cała trasa zajęła nam 1:30h. Przeszliśmy 3,6km.
Dalsza część wędrówki [tutaj].