logo KZKG RPNasz drugi wyjazd w Małe Pieniny, i drugi zimową porą. Ponownie zawitamy na Wysokiej, ale tym razem wyjście planujemy z drugiej strony. O pierwszym wypadzie możecie przeczytać [tutaj].

Chcemy „dorzucić” brakujące szczyty do złotej odznaki Korony Pienin KZKG RP. Wierchliczka, Watrisko i Smerekowa to szczyty, przez które nie przebiega szlak więc nie będzie „selfie z tabliczką”.

Szlak przez Małe Pieniny

W planach mamy pętelkę z Jaworek, przez Rezerwat Biała Woda, Wysoką, Wysoki Wierch, do Szlachtowej i powrót do Jaworek. Początkowo miał być dojazd busem do Białej Wody. Okazało się jednak, że ostatni przystanek to Jaworki więc zostawiliśmy samochód na dużym parkingu niedaleko wejścia do Wąwozu Homole i żółtym szlakiem (jedyną drogą) kierowaliśmy się do Białej Wody.

Rozwidlenie szlaków

Mijamy stadninę koni, znaną „Muzyczną Owczarnię”, zerkamy na znajome oznaczenie w oknie i koniec drogi oznaczający Rezerwat Biała Woda.

Logo KZKG RP w oknie

Rezerwat Biała Woda

Jak głoszą informacje nie pobiera się tutaj żadnych opłat, a miejsce jest idealne na spacery.

Rezerwat Biała Woda

Faktycznie, szeroka ścieżka, płaski teren, tutaj strumyk, tam mostek. Pogoda i pora roku może nie była najlepsza, ale zastanawiam się jak pięknie musi być tam wiosną.

Pieniny - Biała Woda

Wchodząc do Rezerwatu trzymamy się cały czas żółtego szlaku, jednak dla chcących odwiedzić Beskid Sądecki można odbić na lewo szlakiem czerwonym, którym dotrzemy na Obidzę (nasz szlak z Obidzy na Radziejową).

1,5 km spaceru jest naprawdę przyjemne ale wiadomo, że kiedyś musiało się to skończyć. Kiedy dwukrotnie przekraczamy strumyk widać, że czeka nas ostre podejście na Przełęcz Rozdziela. No, może nie ostre ale pierwsze kilka metrów (do bacówki) po takim łagodnym spacerze powoduje szybsze tętno;) Coraz wyżej więc zaczyna mocniej wiać, ale na szczęście idziemy wydeptaną ścieżką.

Przełęcz Rozdziela

Granica Pieniny -Beskid Sądecki

Na Przełęczy lodowaty wiatr i sporo nawianego śniegu, momentami można wpaść po kolana. Szybka herbatka i idziemy dalej żeby nie stracić ciepła.

Tutaj obieramy niebieski szlak (w kierunku Wysokiej), który będzie nam towarzyszył prawie do samego końca dzisiejszej wędrówki. Można też iść nim w drugą stronę – i znowu dojdziemy na Obidzę w Beskidzie Sądeckim. Przełęcz Rozdziela to granica pomiędzy Pieninami, a Beskidem Sądeckim.

Przełęcz Rozdziela w tle

Ruszamy w górę w kierunku Wierchliczki. Momentami chmury ustępują i możemy podziwiać dalekie panoramy Beskid Sądeckiego, ale pogoda jest tak zmienna, że kilka metrów w górę powoduje zupełnie inne warunki i już np. nici z ładnego zdjęcia. Nie lubię chodzić dwa razy tymi samymi szlakami ale chciałabym wrócić tutaj wiosną/latem. Zielone polany na pewno robią większe wrażenie niż szaro-bury śnieg.

Jak wspominałam, trzy szczyty są poza szlakiem, także idąc w śniegu i patrząc pod nogi nawet nie wiemy, kiedy je mijamy. Dopiero w Siodle pod Wielkimi Skałkami orientujemy się, że przed nami jest już Wysoka. Tutaj trochę gubię orientację po zgodnie z mapą mieliśmy dojść do Polany pod Wysoką, i dalej tak jak szliśmy dwa lata temu, a tu nagle po pokonaniu stromej ściany okazało się, że szczyt mam po prawej stronie na wyciągniecie ręki. No nic, pewnie zimowe podejście zostało wydeptane jakoś inaczej;)

Podejście pod Wysoką

Od tego momentu szlak już znam [o tej wędrówce tutaj]. Wiem, co mnie czeka więc to jakoś dodaje sił. Wprawdzie przeszliśmy dopiero 10 km ale jednak wędrówki w śniegu powodują szybsze zmęczenie. Wdrapujemy się na Borsuczyny, mijamy Durbaszkę (kolejne szczyty do Korony Pienin) i docieramy pod Wysoki Wierch.

Szlak na Wysoki Wierch

Tutaj można dalej idąc (dołem) niebieskim szlakiem pominąć szczyt, albo żółtym poświecić 10min i wejść na górę. Widoki nawet, nawet, gdzieś za chmurami widać Tatry:) Lodowaty wiatr przenika jednak do szpiku kości także schodzimy i żółto-niebieskim szlakiem idziemy dalej.

Panorama z Wysokiego Wierchu

Po około 600m zostawiamy szlak niebieski i żółtym schodzimy w kierunku Szlachtowej, opuszczając Małe Pieniny.

Szlak do Szlachtowej

Przechodząc wśród zabudowań docieramy do Muzeum Pienińskiego i głównej drogi, którą musimy jeszcze pokonać 1,5 km na parking, gdzie zostawiliśmy samochód.

I jak Wam się podobają małe Pieniny?