Majestat gór, piękne widoki, dalekie panoramy. Czasami białe granie, a czasami tylko zielone polany. Nieważne czy wysoko, nieistotne czy daleko. Czerwone, czarne, niebieskie; piesze, rowerowe, narciarskie. Szlaki są różne, ale na wszystkich wkurza mnie to samo.

Co wkurza na (górskim) szlaku?

1. Zrywanie/deptanie roślin

Temat, który pojawia się przy okazji corocznego krokusowego szaleństwa w Dolinie Chochołowskiej, ale oczywiście aktualny cały rok we wszystkich pasmach górskich.

O dziwo nie będę tutaj wytykać błędów wyłącznie młodzieży, która rzekomo zawsze wszystkiemu jest winna, ale przede wszystkim starszym. To oni są bardziej doświadczeni i powinni wykazać się większym rozsądkiem.

Symbol Nie zrywaj

Na wspomnianym „krokusowym szaleństwie” byłam raz i powiedziałam nigdy więcej! „Starszyzna”, która w autobusie potrafi krzywo spojrzeć, kiedy nie ustąpi się jej miejsca na polanie leżała pośród krokusów i jakoś nikogo nic nie bolało. Podejście ludzi dorosłych widać też w przypadku wędrówek z dziećmi, o czym będzie w punkcie 4;)

Zastanawiam się też czego uczą teraz w szkołach, bo za moich czasów wpajano mi do głowy, że w Parku Narodowym nie zrywa się roślin. Nie ważne czy to kwiatek na wianek, grzyb na zupę, czy nawet jagoda na pierogi – nie i koniec.

Teraz czasy zupełnie inne. Mamusie pozwalają dzieciom na zrywanie krokusów bo przecież „Tyle tutaj tego, że jak zerwie się jeden to nic się nie stanie”, albo ojcowie bohatersko zabierają synów na grzyby bo „Takie ładne i tyle ich tutaj rośnie”.

Szanujmy zieleń i to co daje nam przyroda, bo już tak niewiele jej zostało…

2. Ekwipunek turysty

Po czym poznać prawdziwego turystę na szlaku? Po tym co ze sobą niesie. Jeśli ma plecak to już klasyfikuje się na miano turysty, bo jak życie pokazuje reklamówki/torebki damskie są niezwykle popularne na szlakach. Pomijam kwestię pakowności (wszak damskie torebki potrafią pomieścić naprawdę wiele) ale gdzie tu wygoda i swoboda?!

Jeśli już mamy w czym nieść to warto też wspomnieć o tym, co w takim plecaku/reklamówce/torebce może się znaleźć. Prawdziwy turysta wyciąga z plecaka kanapkę i termos, cała reszta … piwo. Nic mnie tak nie wkurza, jak po 4 km wędrówce umęczony wędrowiec wyciąga piwo bo przecież walczy o życie, umiera z odwodnienia i musi się napoić. Rozumiem, że piwo najlepiej gasi pragnienie ale najpierw to pragnienie trzeba osiągnąć. Jeśli jesteśmy na szlaku to po to żeby gdzieś dojść/wyjść więc może najpierw osiągnijmy swój cel, a potem w ramach nagrody wypijmy małe piwko. I będzie zdrowiej, i będzie przyjemniej i nie będziemy mieli problemów z sikaniem po drodze;)

3. Ubiór

Jeśli mowa o ekwipunku to nie można wspomnieć o ubiorze i przede wszystkim obuwiu na szlakach. Pewnie każdy z nas mijał osoby w sandałach i klapkach, spodenkach ledwo zakrywających pośladki czy koszulkach z dekoltem po pępek. Ba, z drugiej strony są też eleganccy panowie w koszulach i pantoflach (chyba tak nazywają się garniturowe buty) czy panie w butach na koturnach i zwiewnych spódnicach.

Zakaz w górach

Wymowny zakaz w drodze na Rysy;)

Pewnie jeszcze nie raz zobaczymy w telewizyjnych reportażach turystów, których zaskoczył w górach deszcz/śnieg/chłód, „Na Krupówkach było tak ciepło…”. Nie ma się co tutaj rozwodzić – strój musi być odpowiedni do warunków i szlaku, którym wędrujemy. I nie chodzi tylko o komfort, ale przede wszystkim nasze BEZPIECZEŃSTWO! O ile w sandałach i garniturowych spodniach możemy wybrać się na spacer do doliny, o tyle w góry potrzebujemy już zupełnie czegoś innego. Pamiętajmy o tym!!!

4. Głośne psy/dzieci

Idąc w góry, czy te wysokie, czy te niskie chcemy odpocząć od zgiełku i wszechobecnej elektroniki, nacieszyć się ładnymi widokami, ale przede wszystkim wyciszyć i wsłuchać w przyrodę. No i czasami nawet w tej kwestii pojawia się problem. Dzieci i psy…

Zakaz - nie krzycz

Oczywiście nie ma nic przeciwko zabieraniu dzieci w góry (wszak zamiłowanie do wędrówek trzeba zaszczepiać od małego), ale jak w każdej sytuacji i tutaj też obowiązują pewne zasady. Dziecko powinno być w zasięgu wzroku, a najlepiej ręki rodzica. Nie raz miałam ochotę potrząsnąć takim małolatem, który na przekór wszystkim pójdzie poza wyznaczonym szlakiem, który musi wsadzić nogę do jeziora/stawu, który musi coś zerwać/spróbować. Do tego oczywiście krzyki i wrzaski bo, jak już rodzic zorientuje się że dziecko może niekoniecznie zachowuje się jak przystało na turystę, to zaczyna się wołanie, zwracanie uwagi, karanie, itp. Drodzy rodzice – uczcie zachowań swoich pociech, bo za kilka lat nawet na szlakach dominować będzie muzyka ze smartfonów, głośne śmiechy i krzyki. Już pomijam fakt, że głośne rozmowy mogą płoszyć zwierzęta, a nikt nie ma ochoty słuchać życiowych historii i problemów wykrzykiwanych między sobą.

Z psami jest nieco inaczej bo wstęp np. do parków narodowych jest mocno ograniczony ale już poza nimi psy są częstymi bywalcami. I tutaj przykład spokojnego spaceru na Mogielicę. Miało być cicho i przyjemnie, a pamiętam tylko małego psa, który przez całą drogę szczekał w niebogłosy. Wiadomo – małe i wredne, ale słysząc jazgot tego pieska odechciało mi się gór. Właściciele poza „Chodź tutaj”, „Cicho” nie byli w stanie w żaden sposób uspokoić pupila, no i tak szliśmy w tle słysząc wieczne szczekanie.

Szanujmy innych i pamiętajmy, że nie jesteśmy sami.

5. Brak rozeznania gdzie idę i co tam jest

“Daleko jeszcze do Morskiego Oka?”, „Gdzie jest to Morskie Oko” – pytanie kilkunastu kierowców w okolicach Zazadniej, czyli jakieś 8 km do parkingu na Łysej Polanie i kolejnych 8 km do Morskiego Oka.

„Czy na Giewoncie jest schronisko?”

„Chyba jakoś wyjdziemy na ten Kasprowy” – pan pokazujący mi swoje tenisówki, w których zamierzał iść w góry.

Na Boga! Jeśli wybieramy się w jakieś nowe miejsce – wakacje, weekend, góry, szlaki to czytajmy gdzie jedziemy, co tam możemy zobaczyć, jak tam dojechać /dojść!!! W czasach, kiedy dostęp do informacji mamy 24godz/dobę to naprawdę nic trudnego. I oczywiście, że można się zgubić, pomylić drogę, zadać pytanie które śmieszy i pytającego i pytanego „Daleko jeszcze?” ale wszystko ma swój umiar. Kiedy ktoś nie orientuje się ani gdzie jest, ani gdzie idzie, ani co tam zastanie to chyba lepiej zostać w domu i nie denerwować nikogo swoimi głupimi pytaniami.

Zasady TPN

To oczywiście moje subiektywne zestawienie. Ktoś może się z tym zgodzić, inny wręcz przeciwnie. Rozumiem. Każdy jest w innej sytuacji życiowej, każdy czego innego oczekuje wędrując i odpoczywając, nie wszystkich mierzymy jedną miarą.

Jednak pamiętajmy – najważniejsze to umieć się zachować w każdej sytuacji. Nie jesteśmy sami na tym świecie i nikt z nas nie jest jego pępkiem.

Spokojnych wędrówek!