Śnieżnik
Śnieżnik

Śnieżnik

6.10.2020 r.

Ostatni dzień w Sudetach i ostatni szczyt do zdobycia w tych stronach – Śnieżnik.

O pozostałych szczytach zdobytych w ramach Korony Gór Polski możecie przeczytać [tutaj].

Międzygórze

Najpopularniejszy szlak na Śnieżnik wiedzie z Międzygórza, które pamiętam z dzieciństwa – byłam tam z rodzicami na wakacjach. Mam też zdjęcie pod Schroniskiem Na Śnieżniku więc to będzie trochę taka sentymentalna wędrówka. Wprawdzie ruszamy z innej strony ale do Schroniska dotrzemy.

Wejście na żółty szlak

Zapowiedzi pogody były optymistyczne ale już po przyjeździe na parking niedaleko Muzeum Ziemi w Kletnie, skąd pójdziemy żółtym szlakiem, widać, ze ktoś się pomylił. Zimno, pochmurno, mglisto i deszczowo. Idealna pogoda w góry:D Liczyłam na fajne panoramy ze Śnieżnika ale jak to już nie raz życie pokazało pooglądam je sobie w internecie;)

Do Jaskini Niedźwiedzia szlak wiedzie drogą dojazdową, dopiero później staje się leśną ścieżką, chociaż co chwile te obie przeplatają się ze sobą.

Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie

Podejście na Przełęcz Śnieżnicką w deszczu nie należy do najprzyjemniejszych (śliskie kamienie) ale można je obejść trzymając się cały czas szerokiej drogi i obchodząc żółty szlak.

Śliskie kamienie

Drogowskaz na Przełęczy Śnieżnickiej

Ostatnie metry przed schroniskiem to już wspomniana szeroka droga.

Droga

Schronisko jest ale poza nim niewiele widać. Im wyżej też i zimniej. Ubieramy wszystko co mamy ze sobą i atakujemy szczyt.

Wejście na szczyt

Szczyt

Deszcz, śnieg, wiatr, mgła – to zastajemy na górze. Gdyby nie wykopy pod wieżę widokową prowadzone na górze chyba bym nawet nie zauważyła, że już jestem.

Szczyt

Ja na szczycie

No cóż, szybkie zdjęcie nie zważając na jego jakość i wracamy. Przemoczeni i zmarznięci liczymy, że ogrzejemy się w schronisku. Niestety nie jest tam najcieplej ale przynajmniej nie pada na głowę. Ciężko też o wolne miejsce ale jakoś udaje się przycupnąć z boczku.

Ciepła herbata trochę nas ogrzewa, trochę też wyschnęliśmy więc możemy wracać. Ten sam szlak więc już wiemy czego się spodziewać. Na parkingu jeszcze pochmurno ale jadąc samochodem widać wychodzące zza chmur słońce…ehhh życie.

Weekend w Sudetach dobiegł końca. Plan zrealizowany, Korona Gór Polski coraz bliżej – pozostał jeden szczyt.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *